Katecheza 10. Czy chodzenie na Mszę trydencką nie stanowi sprzeciwu wobec reform Soboru Watykańskiego II?


Video: ks. Grzegorz Śniadoch, Instytut Dobrego Pasterza
Tekst: ks. Grzegorz Śniadoch, Instytut Dobrego Pasterza (na podstawie: Msza Trydencka. Prawda i mity, wyd. II) 

Na początku przytoczmy słowa papieża Benedykt XVI, który w liście do biskupów, dołączonym do motu proprio Summorum Pontificum, pisze: Lękano się, że dokument ten godzi w autorytet Soboru Watykańskiego Drugiego, ale zaraz wyraźnie dodaje: Lęk ten jest całkowicie nieuzasadniony.
Należy pamiętać, że każda Msza Święta celebrowana podczas obrad soboru była Mszą trydencką, bo innej wtedy nie było; i tak działo się jeszcze przez pięć lat po jego zakończeniu. Aby rozwiać mit o negatywnym stosunku Soboru Watykańskiego II do Mszy trydenckiej, trzeba wyróżnić dwa elementy. Pierwszym z nich jest tzw. litera soboru, czyli wszystkie oficjalne dokumenty będące jego owocem. Drugim — tzw. duch soboru, czyli zespół wyobrażeń i przekonań na temat tego, co zalecał sobór, niezawartych jednak explicite w jego dokumentach. To właśnie od tego ducha pochodzi powszechne przeświadczenie, że zabieganie o celebrowanie starej Mszy Świętej neguje soborowe postanowienia.

Taki sposób powoływania się na sobór i jego ducha należy całkowicie odrzucić, o czym mówił papież Benedykt XVI w przemówieniu do Kurii Rzymskiej 22 grudnia 2005 r.:
[Tę postawę można określić,] mówiąc jednym zdaniem: Powinno się raczej podążać za «duchem soboru», zamiast trzymać się jego nauczania w formie pisemnej. W ten sposób, co jest oczywiste, pozostawiono szeroki margines, co do późniejszych definicji tego «ducha» i wskutek tego utworzono swobodną przestrzeń dla wszelkich wynikających z tego zachcianek i kaprysów. Pojmowanie w ten sposób soboru jest zasadniczym nieporozumieniem. W ten sposób traktuje się sobór jako rodzaj konstytuanty (zgromadzenia ustawodawczego), która uchyla dawne konstytucje i tworzy nowe. Zgromadzenie ustawodawcze jednakże wymaga istnienia suwerena, który udziela deputowanym mandatu uprawniającego do władania ustawodawczego, a następnie zatwierdza dokonane przez nich wybory. W przypadku konstytucji (świeckiej) jest to lud, któremu konstytucja ma służyć. Ojcowie Soborowi nie posiadali takiego mandatu i nikt im nigdy takowego nie udzielił. Mało tego — nikt im nigdy nie mógł takowego udzielić, gdyż zasadnicza «konstytucja Kościoła» pochodzi od Pana Boga i została przekazana nam, abyśmy mogli osiągnąć życie wieczne i — patrząc z tej perspektywy — aby oświecać nasze życie doczesne i samą teraźniejszość.
 
Spójrzmy zatem na literę soboru, czyli na to, co sam sobór uchwalił. Trzy największe zarzuty wobec Mszy trydenckiej stawiane jako rzekome zaprzeczenie zdobyczom soboru to:

1. Zwrócenie kapłana tyłem do wiernych.
2. Celebrowanie Mszy po łacinie, czyli w nieznanym języku.
3. Przywracanie przez Mszę trydencką przedsoborowej wizji Kościoła.

Co do pierwszego zarzutu, to nie każdy jest świadomy faktu, że Sobór Watykański II w żadnym dokumencie nie nakazał zwrócenia się kapłana w kierunku wiernych i próżno szukać jakiejkolwiek wzmianki na ten temat. To powinno wystarczyć.

Co się tyczy drugiego zarzutu, to w Konstytucji o Liturgii Sacrosanctum Concilium sobór rzeczywiście dopuszcza języki narodowe, którym należy dać więcej miejsca, jednak nigdzie nie mówi o całkowitym eliminowaniu z liturgii języka łacińskiego ani tym bardziej łacińskiego śpiewu gregoriańskiego.

Co do samej łaciny to warto przypomnieć, że 22 lutego 1962 r., czyli tuż po podpisaniu schematu Konstytucji o Liturgii Świętej, rozpatrywanego na soborze, papież Jan XXIII ogłosił Konstytucję Apostolską Veterum sapientia w całości poświęconą konieczności zachowania łaciny jako języka Kościoła. Czytamy w niej:
Powodowani tymi samymi przyczynami, co Nasi Poprzednicy i Synody prowincjonalne, My także z całą stanowczością dokładamy się, aby studium tego języka ustawicznie postępowało naprzód. W obecnych bowiem czasach w licznych miejscach posługiwanie się mową Rzymian zaczyna być przedmiotem sporu, a nadto wielu chciałoby wiedzieć, jakie stanowisko w tej sprawie zajmuje Stolica Apostolska. Z tego względu przypominamy i postanawiamy odpowiednimi wskazówkami zawartymi w tym wielkiej wagi dokumencie strzec tego, aby w całej mocy był zachowany stary zwyczaj posługiwania się językiem łacińskim, a gdzieby już prawie zanikał, tam należy go w pełni na nowo przywrócić.

Co do trzeciego zarzutu, to trzeba zapytać, czy Kościół katolicki zmienił swą istotę po soborze? Czy stał się innym Kościołem niż był dotychczas? Kto stawia zarzut, że Msza trydencka konserwuje przedsoborową wizję Kościoła, musi jednocześnie przyjąć, że Nowa Msza reprezentuje Kościół posoborowy. W tym momencie przeciwstawia sobie Kościół przedsoborowy i posoborowy.
Jednak Benedykt XVI tego nie czyni, skoro przypomina w wymienionym już liście do biskupów, że:
Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy jednym i drugim wydaniem Mszału Rzymskiego. W historii liturgii jest wzrost i postęp, nie ma za to żadnego rozłamu. To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, pozostaje świętym i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe.

Kardynał Dario Castrillon Hoyos, były przewodniczący Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, w 2008 r. na konferencji w Londynie poświęconej tradycyjnej Mszy dobitnie podkreślił:
"Pozostali z kolei myślą, że Ojciec Święty idzie pod prąd względem Vaticanum II. Jest to zupełna ignorancja. Ojcowie soboru nigdy nie sprawowali Mszy Św. innej niż gregoriańska. Druga Msza Św. [Novus Ordo Missae] pojawiła się po soborze. Ojciec Święty, sam będąc teologiem zaangażowanym w przygotowanie soboru, działa dokładnie w sposób, w jaki działał sobór, udzielając wolności różnym rodzajom celebracji. Celebracja wg rytu gregoriańskiego była celebracją Kościoła przez ponad 1000 lat. Większość naszych świętych wychowała się na niej. Niektórzy mówią, że nie można odprawiać Mszy Św. tyłem do wiernych. To niedorzeczność! Eucharystia jest ofiarowana Bogu Ojcu. Syn Boży ofiarował się Ojcu sam, zwrócony twarzą ku Stwórcy. Taki kierunek celebracji nie jest przeciwko ludziom, lecz dla nich."
 
WARTO ZAPAMIĘTAĆ!
W trakcie obrad Soboru Watykańskiego II odprawiana była tylko i wyłącznie Msza trydencka. W żadnym dokumencie soborowym nie nakazano usunięcia języka łacińskiego ani zwrócenia kapłana w kierunku ludzi. Soborowe propozycje zmian w rycie Mszy były bardzo nieliczne. Nowa Msza została opracowana nie przez sobór, lecz przez komisję liturgiczną, zasadniczo już po soborze. Wśród tradycyjnych katolików przeważają opinie, że współczesna celebracja Mszy trydenckiej zdecydowanie bardziej odpowiada wizji Ojców Soborowych aniżeli współczesna celebracja Nowej Mszy.