Katecheza 12. Czy Msza tzw. trydencka „pasuje” do mentalności współczesnego człowieka?


Video: ks. Radosław Pleskot, archidiecezja warszawska
Tekst: ks. dr Grzegorz Klaja, diecezja bielsko-żywiecka

Jeśli dochodzi do prawdziwego zetknięcia się współczesnego człowieka z dawną liturgią, to rzeczywiście jest to spotkanie dwóch zupełnie odrębnych sobie rzeczywistości. Można powiedzieć, że nasza umysłowość doznaje wtedy pewnego kulturowego zdziwienia albo nawet szoku. Liturgia w dawnym łacińskim rycie jest czymś tak odmiennym od panującej kultury i sposobów myślenia, że może pobudzać, inspirować, a także przemieniać. Wymieńmy przynajmniej kilka elementów:

1. Msza Święta w dawnym rycie przemawia do współczesnego człowieka emocjonalnością, a na to jest on uwrażliwiony. Do łacińskiej Mszy przekonują go nie tyle argumenty rozumowe, ile wyrażanie sfery duchowej przez gest i ceremonię. Na przykład podczas Confiteor (Spowiadam się...) czyni się głęboki pokłon, uzewnętrzniając w ten sposób świadomość pokory, uniżenie i chęć przebłagania za swoje grzechy. Liturgia w starszej formie jest prawdziwą syntezą sztuk oddziałujących na człowieka. On sam, doświadczając rozbicia wewnętrznego, nagle znajduje się w świecie zespolonym, zintegrowanym, spójnym.

2. Na Mszy Świętej współczesny człowiek spotyka coś, co jest większe niż on sam i jego emocje. Ma świadomość — być może pierwszy raz w życiu — że wchodzi w coś, czego ważność go przekracza. Współczesny człowiek uczony jest, iż to on stanowi centrum wszelkich działań i odniesień. To od jego aktywności i zaangażowania zależy cała rzeczywistość. To on jest niejako kreatorem i bohaterem świata. Tymczasem nagle znajduje się w rzeczywistości, której nie kreuje, lecz w którą może w nią wejść; w której to nie on jest bohaterem, lecz jedyny „On”. Być może pierwszy raz w życiu uświadamia sobie, że znajduje się w prawdziwie „innym” świecie, który jest i trwa niezależnie od niego. Ten „inny” świat jawi się jako misterium: nieprzeniknione, święte, objawiające wielkość Boga i naszą potrzebę zbawienia.

3. Świadomość stawania przed Bogiem — to kolejna cecha charakterystyczna dla liturgii w starym rycie. Nie człowiek staje się najważniejszym punktem odniesienia, lecz bardzo wyraźnie Bóg. Człowiek odnajduje wtedy własną miarę oraz porządek wartości i kosmosu. Odzyskuje właściwą orientację. Zaczyna pojmować siebie w odniesieniu do Boga i równocześnie samego siebie, i całe swoje ludzkie doświadczenie, przeżycia, los składa w Jego ręce.

4. Liturgia w dawnym rycie ma cechę niezmienności i stałości. Dotyczy to porządku każdej poszczególnej celebry oraz stałości i powtarzalności Mszy Świętej w ciągu roku kościelnego. Stałość i niezmienność, powtarzalność i stały rytm obrzędów to cechy, które jak kropla wody padająca na skałę kształtują ludzkie serce. Niezmienność daje również poczucie stałości i trwałości wartości. Jeśli odejdę od Boga i wrócę za kilka lat, to wiem, że na liturgii odnajdę ten sam Boży świat, który przez własną grzeszność opuściłem. Czuję się jak w domu, powróciłem i wszystko jest mi tam znane. W Bożym świecie nic się nie zmieniło, ja natomiast się bardzo zmieniłem i stałem się innym człowiekiem.

Msza Święta w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego nie jest oczywiście „gładko” dopasowana do współczesnej mentalności, ponieważ wyrastała z zupełnie innego podłoża kulturowego. Dzisiejsza mentalność akcentuje lekką przyswajalność, doświadczenie zmysłowe i unaocznienie, które mają prowadzić do zrozumienia, a przez to do przyjęcia zrozumianej rzeczywistości. Mentalność, z której wyrasta dawna liturgia, cechuje inny kod logiczny. Polega on na myśleniu symbolicznym. Trzeba wejść w misterium symbolu, aby zasymilować przekazywaną treść. Ale do treści symbolu nie docieramy przez — podkreślmy to ponownie — jego proste unaocznienie. I choć meritum Mszy Świętej w starszej formie jest, z punktu widzenia zewnętrznej oceny, trudno dostępne (język łaciński, rozbudowane obrzędy itd.), to jednak dzięki ponadczasowemu charakterowi (tworzonemu przez wieki) oraz elementom trafnie odpowiadającym ludzkiej kondycji ma w sobie coś, co przyciąga współczesnego człowieka, tak że postanawia on kształtować swój katolicyzm w oparciu o nią.

Współczesny człowiek intuicyjnie wyczuwa w niej autentyczność i prawdę o sobie, o Bogu, o odniesieniu do Niego. Msza Święta celebrowana według Mszału św. Piusa V (w wersji św. Jana XXIII) jest aktualna dla każdych czasów. Dlatego liturgia ta nazywana jest „Mszą wszech czasów”. Msza Święta w dawnym rycie, w swej zewnętrznej powłoce, jest zapewne nieprosta i wymagająca. Stąd — jak wspomniano — w minionych wiekach pojawiały się metody pośredniego uczestnictwa w liturgii. Dawny Mszał Rzymski jest jak źródło czystej wody, wytryskające z trudno dostępnego dzisiaj dla nas wzgórza, ale warto podjąć trud dotarcia do niego. Obrzędy i modlitwy tej Mszy przeszły przez sito czasów i prób, stając się spójną i syntetyczną lex orandi (prawem modlitwy), żywo, autentycznie i mocno kształtującą lex credendi (prawo wiary). Naszym zadaniem jest nie uciekać od wysiłku, lecz podejmować go, tak aby coraz silniej pozwalać się kształtować lex orandi tradycyjnej łacińskiej liturgii.
 
WARTO ZAPAMIĘTAĆ!
Jeśli dla współczesnego człowieka najważniejszymi cechami liturgii mają być lekka przyswajalność i unaocznienie, to Msza „trydencka” nie jest dostosowana do takiego udziału w Bożych Tajemnicach. Natomiast każdy, kto poszukuje w świętej liturgii świadomości stawania przez Bogiem oraz dotknięcia czegoś ponadczasowego — wiecznego i większego niż on sam, to niewątpliwie odnajdzie te wartości we Mszy w starodawnym łacińskim rycie.